sobota, 27 grudnia 2014

"Najgorsza noc mojego życia" - Perspektywa Dymitra.



Opowiadanie jest kontynuacją serii książek "Akademia Wampirów" Richelle Mead :)

"Zero zero, dwadzieścia pięć godzina późna, a ja jeszcze tej nocy nie przestałem się wkurzać.
Problemy przytłoczyły znowu. Czasami w ogóle nie chce się wracać do domu,
Z resztą czasami mi się nie chce już nic. Taka noc jak dzisiaj dopierdziela mnie w mik.
Choć wiem, że jutro wstanę z tym nowym planem, prawdopodobnie będę się śmiał, kochanie."[1]
Była ciemna chłodna jesienna noc. Na niebie widniały tylko chmury. Miałem wartę z Rozą przy murach zamku. Otuliłam się szczelniej płaszczem. Zazwyczaj nic się nie działo, ale tej nocy  było inaczej. Właśnie robiłem obchód północnej części, gdy usłyszałem krzyk Rose.
- Dymitr!
Pobiegłem do niej najszybciej jak umiałem. Zobaczyłem, że walczy z trzema strzygami. Jak one się to dostały? W tej chwili się nad tym nie zastanawiałem. Była uwięziona między nimi. Normalnie by już sobie poradziła, ale nie spała od jakiś czterdziestu ośmiu godzin. Jak nie koszmary, to warty. Rzuciłem się na pierwszą ze strzyg od tyłu. Nie zauważyła mnie. Plus dla mnie. Gdy się odwróciła ujrzałem twarz Nathana. A to ci niespodzianka.
- Jaki zaszczyt mnie kopnął, że przybyłeś aż tu? Szczególnie z taką marną ekipą?
-Potrzebuję Cię. I twojej zabawki tez. - skinął na Rose
-Poważnie? Hmmm. Odpowiedz brzmi NIE..
-Jeśli Was nie przyprowadzę do Fiodora to on urwie mi łeb. Albo gorzej.
-Mało mnie to rusza. - Zawołałem Rose, bo widzę, że juz skończyła. -Rozaa! Chodź tu!
-Czego chcesz towarzyszu?
-Masz ochotę go unicestwić?
-A mogę?
-A czego by nie. Ja będę za delikatny, a ty wkurzona i do tego zmęczona. To będzie miód dla moich uszu i oczu. Możesz  przy okazji urządzić mu tortury rodem jesieni średniowiecza.
-Niech Ci będzie.
Gdy oddawałem go w ręce Rozy, próbował uciekać. Typowy Nathan. Mocny w gębie. Stanąłem pod drzewem. Wiedział, że nie miał z nią szans, ale jednak próbował. Dziwne.
-No to co. Od czego zaczynamy? Może od tego. Po co tu przybyłeś? - przyłożyła mu sztylet do szyi. -Gadaj.
-Nie powiem.
-Serio?- wcisnęła sztylet głębiej, gdy nagle Nathan wyciągnął strzykawkę. Nie spodziewała się tego. Ruszyłem jej na pomoc, ale drogę zagrodziły mi strzygi.
-Tak- krzyknął.
-No bez jaj. -mruknąłem i zacząłem sobie torować drogę do Rose. Zabiłem pierwszą, gdy nagle ujrzałem jak Roza upada na ziemię. Wtedy wybuchłem. Przegiął. Zostawiłem tamte strzygi i rzuciłem się na Nathana.
-Coś ty jej zrobił? Co jej wstrzyknąłeś?
- Nic.
Raz uprawialiśmy taniec śmierci, a raz byliśmy zwarci w uścisku. Fiodor musiał go podszkolić najwyraźniej. Kopnąłem go tak, że poleciał, aż na mur. I to mi wystarczyło. Nie zdążył się podnieść. Wbiłem mu sztylet w serce. Miałam ochotę go rozerwać na kawałki, ale teraz ważniejsza była Rose. Pozostałe strzygi uciekły. Może to i lepiej?
Rzuciłem się do Rosy. Żyła, ale ledwo wyczuwałem jej puls. Wziąłem ją na ręce, i pobiegłem do szpitala.
Wbiegłem tam pędem i światła i położyłem Rose na pierwszym wolnym łóżku.
-Zawołaj królową. - zwróciłem się do pierwszej lepszej pielęgniarki.
-Ale królowa Wasy..
-Może być nawet Adrian Iwaszkow. Obojętnie.
Pielęgniarka już wybiegała, gdy w drzwiach stanęła Lissa wraz ze strażnikami Była w uroczystym stroju.
-Dymitr. Co się stało? Co z Rose?
- Napadł nas Nathan w czasie warty, ale o tym później. Rose ledwo żyje.
Nie musiałem nic więcej mówić. Bo Lissa od razu zabrała się do roboty. Mimo pretensji strażników.
- Ale królowo...
-Nie mówcie mi co mam robić. - warknęła.
Spojrzałem na Rose. Zaczęła spokojniej oddychać, ale się nie obudziła.
-Przepraszam Dymitr, ale nic więcej nie mogę zrobić. Teraz zajmą się nią lekarze.
-Wiem. Dziękuję. - uściskałem ją. - A teraz idź odpocznij.
Lissa wyszła, a ja usiadłem koło Rose. Lekarze nie chcieli mnie wyrzucić. W głośnikach słyszałem tylko słowa piosenki. "Wszystko ma swój czas. I przychodzi kres na kres. Gdybym kiedyś odszedł stąd. Nie obrażaj się na śmierć"[2]
A ja tylko mruczałem.
- "Zostań ze mną. Chcę po prostu z tobą być. Jestem zagubiony trochę tak jak ty. Zostań ze mną. Chcę po prostu z tobą być Kochaj mnie bo jutro." [3] No właśnie. Jutro nie wiadomo czy Rose się obudzi. Musiałem iść złożyć raport. Wychodząc pomyślałem. "Zostawiłem ją w dobrych rekach"



[1] Lasio Companija "Bajka o autorze"

[2] Perfect "Wszystko ma swój czas"

[3] Artyści Must Be The Music dla Tomka Kowalskiego - "Nie tracę wiary."


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz